Jeden z ważniejszych etapów życia, do którego często wracamy z sentymentem… To czas spędzony w szkolnej ławce.  Czas rannego wstawania, ułożonego ( przewidywalnego) planu dnia, powrotów do domu i wyjść z kolegami na podwórko…

Jako dorośli, często marzymy o okresie  tzw “beztroski”, który utożsamiamy  z latami nauki szkolnej, ale czy aby na pewno?!

Przecież szkolne życie to tysiące “problemów i dylematów ” z którymi mierzy się dzisiejszy uczeń… Zacząwszy od problemów natury “towarzyskiej” czyli z kim się zadawać,a z kim nie, do jakiej grupy należeć? Bo przecież każdy szuka akceptacji…Chce być lubiany…

Nie bez znaczenia jest też wygląd i strój. Dzieci ( podobnie jak dorośli) oceniają się nieustannie. I tu ważna rola mądrego rodzica, aby nie dać się omamić i wciągnąc w grę dziecka.

Bezsprzecznie,  szkoła  i okres edukacji to dla młodego, kształtującego się człowieka   czas nieustannych wyzwań i oczekiwań ze strony świata  dorosłych ( głównie rodziców i nauczycieli). Czas w którym zewsząd “zalewany” jest ogromem wiedzy i informacji.  Zdarza się więc, że na tym etapie  dziecko popada we flustrację, zaczyna wątpić w swoje umiejętności, kwestionuje sens nauki, buntuje się..

 I jest to doskonały moment na wprowadzenie do moich rozważań  mądrego i świadomego swej roli nauczyciela. Bo tak naprawdę, to od jego zachowania i postawy zależy to czy dziecko “polubi szkołę, czy nie”? To bardzo ważna, powiedziałabym nawet fundamentalna kwestia. Bo, to czy dziecko lubi szkołę, ma bardzo wyraźne przełożenie na jego stosunek do nauki w ogóle.

Tak jak napisałam wcześniej jednym z największych wyzwań ucznia jest ogrom informacji przekazywanych mu przez nauczyciela każdego dnia. To on   odpowiedzialny  jest za formę, sposób i intensywność  przekazywanych wiadomości. Pełni rolę moderatora, decydując co tak naprawdę jest konieczne, a o czym można jedynie wspomnieć (wywołując ewentualne zainteresowanie uczniów). Warto podkreślić tutaj, że często właśnie te “przemycane” czy jedynie wspomniane informacje bardziej interesują uczniów i zachęcają do pogłębienia wiedzy, niż te “wpajane” i “powtarzane w kółko”.

Chciałabym, aby nauczyciel postrzegany był jako drogowskaz wskazujący uczniom różne możliwości rozwoju, a nie ktoś kto jedynie egzekwuje, wymaga. Przecież, nikt nie lubi być przymuszany do czegokolwiek i tak również jest z wiedzą.  Myślę, że na pewnym etapie uczeń powinien mieć większą możliwość decydowania o swoim procesie uczenia się . Wbrew pozorom to  również bardzo duże wyzwanie dla nauczyciela który nieustannie powinien wspierać i motywować.  Uczeń powinień  odkrywać i doświadczać nauki  przy  wsparciu i zaangażowaniu mentora. 

Powinien zrobić to w taki sposób, aby  przeprowadzić ucznia przez niezbadaną i  straszną dżunglę ( jaką wydaje się   wiedza) ,  aby ten (uczeń) chcial z czasem odkrywać ją na własną rękę, bez lęku i strachu, aby do niej wracał…

Bo przecież każdy z nas jest inny, wyjątkowy i niepowtarzalny… W związku z tym mamy różne pasje i zainteresowania, różne oczekiwania względem szkoły, wiedzy, nauki…a one wszystkie powinny zostać zaspokojone:)

Moje przemyślenia dedykuję wszystkim nauczycielom którzy pomogli mi przejść przez tę dżunglę i rozbudzili we mnie ciekawość…DZIĘKUJĘ!!!

Bycie dobrym naucycielem to naprawdę ciężka i niekończąca się praca nad sobą, wszystkim nauczycielom w ich dniu życzę aby nigdy nie zapomnieli o pasji i wielkiej roli którą pełnią kształtując młode pokolenia.

Ps. Jako, że uwielbiam cytaty oto parę z nich:

“Naucz mnie sztuki małych kroków” – Antonine de Saint Excupery

“Najpiękniejszą rzeczą, jakiej możemy doświadczyć jest oczarowanie tajemnicą. Jest to uczucie, które stoi u kolebki prawdziwej sztuki i prawdziwej nauki. Ten, kto go nie zna i nie potrafi się dziwić, nie potrafi doznawać zachwytu, jest martwy, niczym zdmuchnięta świeczka”- Albert Einstein

“Nauka w szkołach powinna być prowadzona w taki sposób, aby uczniowie uważali ją za cenny dar, a nie za ciężki obowiązek” Albert Einstein

“Nauka to pokarm dla rozumu” – Lew Tołstoj

Advertisements