II filmik z cyklu historii o rzeczach (The story of stuff) , tym razem filmik nazywa się The story cap and trade.

Ale zanim zamieszczę tłumaczenie filmu, wytłumaczę pojęcie cap and trade. 

Odpowiednie władze w rządzie ustalają dopuszczalną ilość poziomu zanieczyszczeń ( to nazywamy cap ). W związku z tym firmy mają ustalone  normy na “kontrolowane zanieczyszczanie środowiska”,  i tu pojawia się trade , polegający na wymiane, tych ” kredytów” /pozwoleń między firmami. Na przykład jedna firma nie zanieczyszcza w tak dużym stopniu środowiska jak inna, w związku z tym odsprzedaje swoje pozwolenie (handluje nim, stąd pojęcie trade). Mam nadzieję, że wytłumaczyłam zrozumiale:)

Oto tłumaczenie:

Oto historia o świecie “opętanym” przez rzeczy, historia o systemie w kryzysie.

Zanieczyszczamy planetę, niszczymy/trujemy siebie samych, a przy tym wszystkim nasz poziom zadowolenia nie wzrasta.Pozytywne jest to, że gdy zrozumiemy już zasady rządzące systemem będziemy  potrafili znaleźć  właściwe rozwiązania  na trapiące nas pytania/problemy.

Cieszę się, że świat w końcu robi coś w kierunku zmian klimatycznych ( kongres w Kopenhadze), gdy usłyszałam że światowi przywódcy zamierzają się spotkać i rozmawiać na ten temat- odetchnęłam z ulgą, a Ty? Ale, zaczekajcie chwilkę! Co oni chcą naprawdę zrobić w tej sprawie? Postanowiłam się temu przyjrzeć i okazało się, że nie wszystkie rozwiązania które wypracowano, faktycznie nimi są! Tak naprawdę cap and trade inaczej zwane “mission straighting” jest olbrzymim problemem, wiem że to jest ostatnia rzecz którą chcielibyście usłyszeć…

Ale tu chodzi o przyszłość naszej planety, więc musimy poświęcić trochę czasu, aby zrozumieć co się dzieje. Ok, poznajmy ” serce problemu” .  To nic innego jak handel ilością dwutlenku węgla wydzielanego do atmosfery, ale to  nie powstrzyma degradacji naszej planety.

Jak działa cap and trade?

Hm, większość naukowców zgadza się , że należy ograniczyć ilość dwutlenku  węgla przenikającego do atmosfery ( poziom obecny to 387 ppm, poziom bezpieczny to 350 ppm). W Stanach Zjednoczonych oznacza to redukcję 80% procentową do 2050 roku! Problemem jest fakt, że światowa gospodarka/ekonomia bazuje na paliwach uwalniających dwutlenek węgla ( fabryki/ statki/samochody) A więc jak zamierzamy zredukować wydzielanie Co2 aż o 80% nie wracając do czasów życia na prerii?!  Specjaliści od cap and trade twierdzą, że powołanie rynku wymiany/handlu zużyciem Co2 jest najlepszym rozwiązaniem. Rządy państw zgadzają się na ustanowienie ” pozwoleń na zanieczyszczanie” , każdego roku liczba ich będzie maleć. Firmy będą wprowadzać bardziej efektywne i bezpieczne dla środowiska rozwiązania. W związku z malejącą ilością pozwoleń staną się one bardzo cenne. A więc firmy które nie będą ich potrzebowały, będą mogły je odsprzedać ( to nazywamy trade- handlem). A więc, dopóki pozostaniemy pod “parasolem ochronnym” (a cap) nie grozi nam katastrofa ekologiczna.

Przedsiębiorcy zaczną zarabiać na pozwoleniach, ochronią środowisko, a więc co nam się ma tutaj nie podobać? Niektórzy z moich przyjaciół którzy naprawdę wspierają przyszłość cap and trade, podobnie jak organizacje ekologiczne (choć niezbyt przekonane) zgodnie uważają, że jest to bardzo ważny, pierwszy krok (lepszy niż nic). Ja jednak nie jestem tego pewna, a co więcej, nie jestem jedyna. Rosnąca ilość studentów, naukowców, rolników, przedsiębiorców mówi: ” zaczekajcie chwilę” ! Nawet ekonomiści, którzy wymyślili system cap and trade do radzenia sobie z mniejszymi problemami jak zanieczyszczenie nawozami, twierdzą że system ten nie rozwiąże problemu zmian klimatycznych.

A oto dlaczego myślę, że oni mają rację.

Kiedy przychodzi do jakichkolwiek  działań  związanych z finansami, diabeł zawsze tkwi w szczegółach. A w projekcie cap and trade jest ukrytych wiele detali , więc istnieje  wiele możliwości popełniania róznego rodzaju oszustw.

“diabeł  nr 1” znany jako wolne pozwolenia. Przez niektórych nazwany cap i giveaway. W tym punkcie, przyznaje się przedsiębiorstwom zatruwającym naszą planetę olbrzymią ilość pozwoleń i to zupełnie za darmo! Za darmo! Im więcej zanieczyszczają , tym więcej dostają! To tak jakby im dziękować za stworzenie tego problemu!

W Europie wypróbowano ten system (cap and giveaway) i okazało się że ceny pozwoleń zmieniały się gwałtownie, koszt energi wzrastał (ceny benzyny) a ilość wydalanych  zanieczyszczeń wzrosła zamiast zmaleć! Jedynym beneficjentem okazali się przedsiębiorcy, którzy zarobili grube miliony.Naukowcy twierdzą więc, że podobnie stanie się w Stanach Zjednoczonych. A te milionych pochodzą z naszych kieszeni! Prawdziwym rozwiązaniem byłoby zużycie tych pieniędzy na walkę ze zmianami klimatycznymi. Zamiast rozdawać pozwolenia przedsiębiorstwom, możemy je sprzedawać, tworząc ekologiczną ekonomię ! albo przekazać mieszkańcom dywidendy (pomagające płacić wysokie ceny paliwa ) , albo dzielić się z tymi najbardziej poszkodowanymi w wyniku ocieplenia klimatu ( zwane przez niektórych spłacaniem “ekologicznego długu”) Jako że  jesteśmy pośród najbogatszych krajów (USA) zaczyszczających w znacznej mierze środowisko ( przez wiele lat) ( a przy tym nasz styl zycia na tym nie ucierpiał) czy nie mamy w obowiązku pomóc tym najbardziej pokrzywdzonym?!

To tak, jakbyśmy zrobili wielkie przyjęcie, nie zaprosili sąsiadów ( zostawiając za sobą nieporządek) , po czym wystawili im rachunek za posprzątanie, to po prostu nie w porządku! Czy wiesz, że w następnym stuleciu w związku ze zmianami klimatycznymi, całe wyspy wraz z mieszkańcami mogą znaleźć się pod wodą?! A według Oraganizacji Stanów Zjednoczonych, 9 z 10  afrykańskich rolników może stracić możliwość uprawiania żywności.

Diabeł numer dwa ma na imię offsetting . Pozwolenia offsettowe  przyznawane są,  gdy firma usunienie  lub zredukuje dwutlenek węgla w procesie swojej działalności.  Następnie może ona go odsprzedać, kolejnej firmie,  która zwiększa swoje możliwości “zanieczyszczenia” poprzez wykupienie tego właśnie pozwolenia…Zagrożenia związane z tymi pozwoleniami polegają na tym, że   ustalenie czy firma  naprawdę redukuje zakładany poziom dwutlenku węgla jest trudne. Takie pozwolenia, to naprawdę niezły interes, a to skłania ku oszustwom ( fałszowaniu pozwoleń). W niektórych przypadkach oszustwo to nie koniec świata, ale w tym akurat tak…

A już, w chwili obecnej, dochodzi do wielu przekłamań, na przykład Indonesia. Firmy wycinają tam masowo naturalne lasy, doprowadzając do ekologicznej i kulturowej katastrofy…W zamian na  wyciętych terenach  zasadzają palmy, zgadnijcie co z tego mają?! tak w zamian dostają pozwolenia offsettowe! Co więcej,  firmy mogą uzyskać takie pozwolenia nie robiąc nic! Ofiarując jedynie niedotrzymane słowo! Dostają więc pozwolenie które następnie sprzedają komuś, kto jeszcze bardziej zatruje środowisko- to takie głupie!Lista podobnych oszustw jest olbrzymia…Wiele z nich ma miejsce w tzw krajach  Trzeciego   Świata, gdzie wielekie pieniąze, business robi wszystko co chce i  z kim chce. A przy braku ustalonych standartów i ograniczeń, pozwolenia offsettowe przyznawane są praktycznie za najmniejszą rzecz. Diabeł 1 i diabeł 2 czyli cap and giveaway oraz offsetting sprawiają że system jest nieuczciwy i nieefektywny. Ale prawdziwym niebezpieczeństwem jest diabeł numer 3 , którego nazwałam destrukcją.

Istnieją dobre, rzetelne rozwiązania, ale system cap and trade spowodował, że o nich zapomniano. Nie jesteśmy nawet bliscy wypracowania porozumienia w sprawie ochronnego kapelusza (w zwiazku z emisją co2) a przeciez to cel cap and trade!  Zamiast wypracowywać wspólny front, my “stawiamy wóz przed koniem ” pędząc ku trade i  offsettowi.  A więc biorąc pod uwagę wszystkie niedoskonałości omówione przeze mnie, czy wierzycie w to że kraje Trzeciego Świata poradzą z tym sobie? Szczerze wątpię. Jeżeli propozycja cap and trade nie pozwala nam na zatrzymanie/zredukowanie elości c02 oznacza to wielkie niebezpieczeństwo. Nie potrzebujemy prosić naszych rządzących o wypracowanie rozwiązań, to my nasze rządy powinny się za to zabrać. W moim kraju, mamy prawo tzw “akt w sprawie czystego powietrza” Potwierdza on ze co2  zanieczyszcza środowisko, A Agencja zajmująca się sprawami środowiska kontroluje go. Więc na co czekamy EPA (Environmental Public Agency) do dzieła zatrzymaj co2! Zamiast tego, Amerykańska propozycja cap and trade 2009 nie uwzględnia tego dokumentu ( dotyczącego emisji co2 oraz jego kontroli przez rząd) pozostawiając rynkowi kwestię ” naprawy ” środowiska/ problemu. Jeżeli propozycja cap and trade osłabi naszą możliwość do ustanawiania twardego prawa to grozi nam niebezpieczeństwo. Przejęci i zatroskani obywatele całego świata powini przemówić, głośno powiedzieć że chcemy gospodarki wolnej od paliw kopalnianych. Cap and trade przekonuje nas , że wszystko będzie dobrze, jeśli tylko będziemy trochę mniej jeździć samochodem, wymienimy żarówki na energooszczędne, a resztę pozostawimy im. Nie dajmy się omamić! Większość propozycji związanych z cap and trade ma jak zwykle ochraniać business, pieniądze. Obecnie, Stany Zjednoczone przeznaczają dwukrotnie więcej dotcji na paliwa kopalniane niż na odniawialne źrodła energii! Co?! Nie powinniśmy przeznaczać jakichkolwiek dotacji na paliwa kopalniane! Ci panowie nie wiedzą chyba, że najprostszą metodą nie wypuszczania co2 do atmosfery, jest pozostawiewnie go głęboko pod ziemią! Kongresmen Rick Boucher głosował na 4 cap and trade , twierdząc że wydobycie węgla jest korzystne dla przetwarzania odpadów. Żadne prawo które zachęca do używania węgla, paliw kopalnianych nie powstrzyma zmian klimatycznych. Rozwiązaniem są solidne parasole ochronne, twarde prawa, solidarne działania ludzi/społeczeństwa, kary za naruszenie norm ( pomagające spłacać “ekologiczny dług”).  Stworzenie jasnej ekonomicznej polityki energetycznej, oto sposoby na uratowanie naszej przyszłości. A więc następnym razem, gdy ktoś powie Ci że cap and trade to najlepsze co możemy uzyskać , nie wierz w to. Lepiej porozmawiaj, oni zapewne też chcą bezpiecznej przyszłości.A może zapomnieli, że można pójść na kompromis jedynie do pewnego momentu, zanim rozwiazanie wcale nim nie będzie…Wiem, chcielibyśmy nic nie poświęcać, ale tak się nie da. To najpoważniejszy kryzys przed którym  kiedykolwiek stanęła ludzkość. Nie rozwiążemy ich z pomocą tych  planów, potrzebujemy czegoś nowego. To nie będzie proste, ale czas żebyśmy rozwinęli skrzydła, uwierzyli w to że dojdziemy do rozwiązania które naprawdę pomoże środowiku, zadziała!

Ps. Mam nadzieję, że tłumaczenie będzie zrozumiałe:)

Advertisements