Oj, cicho się zrobiło na blogu- tak wiem…I powiem (raczej napiszę;)) , że bardzo mi tego brakuje… Nie mogę jednak za długo siedzieć, bo mnie jeszcze boli. Inna sprawa, że jestem jeszcze trochę niespokojna i jakoś mnie tak miota…

No ale ja nie o tym chciałam. Ja chciałam o  muzyce!

Po pierwsze zespół Beirut, który jest całkowicie niesamowity! Połączenie moich ukochanych   instrumentów zaś (akordeon, trąbka, skrzypce, kontrabas,) sprawia, że jest mi dobrze;)

  

A teraz bardziej orientalnie. Ze względu na niemożność ćwiczenia jogi, medytuję. Odkąd ich usłyszałam, często przy ich muzyce właśnie- Mercan Dede.

Tak sobie myślę, że głód muzyczny to jedyny rodzaj głodu który chciałabym żeby trwał…Ba, on wywołuje uśmiech:)

 

 

 

Advertisements