Dziś zamknął się krąg mojego dzieciństwa.

Odeszła babcia mojej przyjaciółki.

Co weekend ja i moja przyjaciółka przyjeżdżałyśmy do naszych babć.Tak się poznałyśmy. Nasze babcie mieszkały “przez płot”. Weekendowo żyłyśmy więc często w obu domach, ja u Oli, Ola u mnie. Pamiętam radochę z możliwości “spania u siebie”.

Po tym jak umarła moja babcia, jeszcze większym sentymentem darzyłam babcię Oli, którą przypominała mi czas dzieciństwa. Była niezwykle żywiołową i ciepłą osobą, która zapamiętam smakiem dżemu truskawkowego i pleśniaka z truskawkami. Dzeki niej też jem pomidory:) (zabawna historia).

Czuję , że odszedł mi ktoś naprawdę bliski, i choć nie łączyły nas więzy rodzinne, to tak jakbym straciła “przyszywaną babcię”. Boli i przeraża mnie to że nie da się uchronić tych których kochamy…

Ps. Chciałabym mieć takie “swoje” drzewo i nigdy go nie zranić…

Advertisements