You are currently browsing the category archive for the ‘dziennik’ category.

au

Jestem, permanentnie.

Z pewnością mniej intensywnie w formie ekranowych pikseli, bardziej zaś realnie. Zachłannie karmiąc się tak wytęsknionymi powiewami wiosny.

Weekend majowy.

filmy. książka. muzyka.  miętowo czekoladowo na języku…

Wczoraj wypożyczyłam i obejrzałam ” Huśtawkę” (z ciekawą rolą Karoliny Gorczycy i Wojciecha Zielińskiego).  Teraz już wiem, że one  (huśtawki) bywają, no właśnie… niebezpieczne, gorzkie… Ciekawy film.

A potem ” Skrzydlate świnie” z dobrą rolą Olgi Bołądź i Pawła Małaszyńskiego. Film słodko- gorzki, tak.

Wieczorem chwyciłam za książkę, Krzysztofa Kieślowskiego.

“Papieżyca  Joanna”, film intrygujący, więc postanowiłam zgłębić temat.

Historia o  kobiecej sile i determinacji, a także o średniowiecznej  bardzo źle pojmowanej bogobojności, przez którą Joanna zmuszona jest odgrywać rolę  mężczyzny . W swoim prawdziwym ciele, jako kobieta jest narażona na pogardę i brak szacunku (z początku kiedy uczęszcza do szkoły katolickiej spotyka ją wiele przykrości i mimo że jej wiedza przewyższa poziom niejednego chłopca Joanna musi zabiegać o uznanie przełożonych pracując dwa razy więcej ).

Dziś wydaje się to wręcz nierealne, a jednak miało miejsce. Zresztą w niektórym miejscach na ziemi do dziś uważa się że kobieta nie jest równa mężczyźnie, nie jest partnerem do rozmowy.

To wielkie szczęście tego NIE doświadczać, móc mieć prawo do nauki, móc wyrażać swoje poglądy, móc spełniać swoje ambicje.

Postać Joanny jest niesamowita, dlatego nie wolno o niej zapomnieć. Chcę wierzyć, że naprawdę istniała, a jej upór i determinacja stanie się inspiracją dla dzisiejszego pokolenia kobiet. Nigdy nie wolno rezygnować ze swoich przekonań, nawet jeśli przyjdzie nam zapłacić wysoką cenę…

kalendarz nie kłamie… 24 luty, a ja dopiero pierwszy raz pojawiam się tu w nowym 2011 roku.

Powoli domyka się krąg. Długą drogę przebyłam żeby znaleźć się w tym punkcie, na stacji Teraz…

Nauczyłam się między innymi tego , że każdy koniec, każdy smutek i ból to nowy początek. Każde pożegnanie przygotowuje grunt na pełne niespodzianek nowe doznania. Po wylanych łzach i chwilach smutku z pewnością nadejdzie moment spokoju i ulgi. A co chyba najważniejsze i najtrudniejsze to zaakceptować ten fakt, we własnym życiu.

Smutne i bolesne doznania są jak proszek do pieczenia. Dzięki nim szybciej dojrzewamy, pęczniejemy w przydatną, życiową wiedzę. Myślę sobie, że to są bardzo mądre emocje, choć w momencie kiedy je przeżywamy sprawiają że czujemy jak pękamy na szwach.

Nie doświadczymy przecież radości powitania, wcześniej nie przeżywając trudów rozstania. Nie znając zjawiska nocy nie poczujemy ulgi którą przynosi słońce. Jedno wypływa z drugiego, nieskończony krąg… Jedna emocja wypływa/powstaje z drugiej, niepostrzeżenie płynnie przemieniają się w siebie nawzajem.
Zrozumiałam że nie ma sensu pytać czemu, buntować się czy wypierać z siebie negatywne uczucia i emocje. Trzeba je poznać, przeczołgać się przez nie, do końca, tylko tak zachowam równowagę i harmonię.
Teraz czuję z pewnością większy spokój i ulgę.
Poznając siebie w tak trudnych momentach, dotarłam do nowych, nieznanych pokładów . I bardzo mi się tam podoba, odkryłam nową siłę, mądrość i wiarę.
Postaram się nie zmarnować tej lekcji. To wszystko ma sens. Proces uleczania ciała postępuje, teraz czas na serce.

Z okazji trzecich urodzin superforest.org  Carla wpadła na niesamowity pomysł aby nakręcić wersję video Humanifesto ( napisanego przez Jacksona w 2007) włączając w to SuperForesterów z całego świata 🙂  Linijki Humanifesto zostały rozdzielone i przydzielone poszczególnym osobom, które  odsyłały swoje części do Carli ( po otrzymaniu ich wszystkich, zmontowała je w jedną, piękną całość)

Mam nadzieję, że Wam się spodoba i roześlecie to w świat!

 

Jessie Payo. Ta Pani ma magiczny głos 🙂

O braciach Makepeace nie wspomnę, a tu wszyscy w pełnym składzie!

 

Nawet po tak długim czasie Słońce nie mówi do Ziemi : ” jesteś mi coś winna ” i popatrz co dzieje się z taką miłością…rozświetla całe niebo…

Źaden, nawet najmniejszy dobry uczynek nigdy nie idzie na marne…

bo świat jest w naszych rękach:)

Gdybyśmy codziennie czynili jeden dobry i spontaniczny gest względem innych świat zacząłby zmierzać we właściwym kierunku.

 

Dobranoc 🙂

 

Dziś wieczór swój oddałam we władanie magicznemu głosowi Pani Natalii Grosiak 🙂 Jest tak eteryczny i cudny,

eh  rozpływam się i tak się cieszę, że już już…

Choć sama używam  ( głównie do wrzucania mjusik i  zdjęć które według mnie są tego warte, bo piękne) popularnego ostatnio portalu społecznościowego na F 😉 to trochę  przykro mi się robi jak widzę, że tam się powoli życie realne przenosi. Taka realność w nierealności się tworzy. Nie łapię tego, nie chcę tak. Zadziwia mnie  , co i  w jaki sposób ludzie komunikują sobie w ten sposób. Poprzez facebooka odbywają się rozmowy męża z żoną, dziewczyny z chłopakiem, współlokatora z innym współlokatorem.

Nie wiem, może to coś ze mną, ale co stało się z intymnością, z potrzebą bliskości, tej fizycznej, patrzenia na siebie, a jeśli już nie patrzenia to przynajmniej usłyszenia czyjegoś głosu, tylko że telefon też powoli staje się passe (przecież można wrzucić na FB…) .

Dobrze, korzystajmy z postępów cywilizacji i rozwoju nowych technologii, ale na litość boską z umiarem, z głową, a przede wszystkim z duszą i sercem. Nie zapominajmy o tym, proszę…