You are currently browsing the category archive for the ‘Superforest.org’ category.

Pierwszy pocałunek z dziewczyną…

Zawsze wywołuje gwałtowne reakcje 🙂

Dzieciaki są słodkie i na wskroś szczere w tej jakże niesamowitej sytuacji 😉

Advertisements

Dwudziestego trzeciego marca dołączyła do grona aniołów na wysokim i wiosennym już niebie.
Rozpoczęła swoją najwspanialszą podróż i przygodę, wśród tych którzy na nią tam czekali…
Jej talent, uroda i wdzięk pozostanie w naszej pamięci na zawsze.
Nie pozostaje nam nic innego jak unieść głowę wysoko do góry i nocą wypatrywać nowej iskrzącej się gwiazdy na E…
uśmiechnijcie się do niej!

Pod wpływem spontanicznej i ciekawej dyskusji która wywiązała się między mną a Patricią z superforest.org (jestem w trakcie pisania postu o The giving tree ) postanowiłam i tu poszerzyć  temat tej książki, jak i samego autora Shela Shilversteina.
Trzeba przyznać, że autor “Drzewa darów” (bo tak brzmi polski tytuł tej książki) był nietuzinkową osobą.
Zanim zajął się pisaniem książek dla dzieci przez osiem lat zajmował się wykonywaniem rysunków dla magazynu Playboy. Nie dziwi więc fakt, że wszystkie jego książki opatrzone są jego własnoręcznymi ilustracjami. Niezwykle prostymi, biało czarnymi rysunkami (tylko jedna z jego książek,a właściwie to tomik poezji dla dzieci jest w wersji kolorowej).
Oprócz pisania książek dla dzieci i bycia rysownikiem, Shel był również poetą, autorem tekstów piosenek (napisał przebój dla Johnego Casha ” A boy named Sue”) muzykiem i piosenkarzem.

Choć “The giving tree” nie było pierwszą książką Silversteina, dopiero po czterech latach autor znalazł wydawcę który opublikował książkę. Shel opowiadał, że często słyszał o tym jak piękna i wzruszającą to książka, po czym najczęściej odsyłano go “z kwitkiem” tłumacząc że jest albo za krótka, ale najczęściej za smutna ( jak na książkę przeznaczoną dla młodego odbiorcy).

I tu, też zaczęła się wspomniana przeze mnie dyskusja z Patricią. Po obejrzeniu filmu (który zamieściłam w poście “Krąg dzieciństwa”) Patricia napisała, że faktycznie to bardzo smutna historia…

Nie wiem, czy to dlatego, że historię tę znam już bardzo dobrze ponieważ dojrzewałam z nią (czytali mi ją rodzice i babcia)  i etapy jej pojmowania  też naturalnie ewoluowały, ale  szczerze się zdziwiłam się i zaciekawiłam jednocześnie.

Zaczęłam zastanawiać się nad wielowarstwowością i złożonością, tej pozornie prostej i  smutnej historii .

Poniekąd Patricia znów skłoniła mnie do nowego spojrzenia na tak dobrze znaną mi książkę. Ucieszyłam się, bo każda taka rozmowa, pobudza zmysły, odsłania nowe płaszczyzny, pokazując jak bardzo się różnimy i uzupełniamy jako ludzie.

Dla mnie “The giving tree” to historia pełna nadziei i miłości, ale postanowiłam zgłębić przeciwstawny punkt widzenia. Poszperałam trochę w sieci i okazało się, że faktycznie interpretacje książki są bardzo skrajne.

Zgodzę się, że można uznać ją za pozornie smutną, taka jest jej pierwsza warstwa. Najprostsza i najbardziej “leniwa” (mam nadzieję że nikomu się nie narażę i zostanę dobrze zrozumiana;)) interpretacja. Z czasem jednak, dostrzegamy głębię i mądrość tej historii.

Mnie dawała poczucie spokoju i bezpieczeństwa. Zapewniała, że każdy ma swoje “drzewo” , które go bezwarunkowo kocha. Nieważne co zrobimy, że czasami zapomnimy, czy na chwilę”odwrócimy się” od niego… Ono będzie o nas pamiętać, a my i tak zawsze odnajdziemy ku niemu drogę, bo tak naprawdę nigdy od niego nie odchodzimy za daleko. Drzewo wiernie trwa i czeka, jest punktem stałym i opoką, to reszta zmienia się, starzeje i ewoluuje.

Historia drzewa i chłopca jest dla mnie alegorią życia.

Jeżeli właśnie po raz pierwszy zetknęliście się z tą historią, na pewno dziwicie się i pytacie : ” Historia o nadziei i miłości?!”

Chłopiec wydaje się nieczuły i nastawiony na to aby tylko brać, nie dając nic w zamian. Drzewo natomiast emanuje bezwarunkową miłością i zaufaniem. Wydaje się że jest niekochane i porzucone przez chłopca…

A ja rozumiem to zupełnie inaczej.

Chłopiec powraca zawsze do swojego drzewa, nie zapomina o nim, nigdy. Powraca jak bumerang, prowadzony miłością i siłą drzewa…Ona zawsze wskaże mu właściwą drogę.

To jest właśnie życie. Czas w którym raz odgrywamy rolę chłopca, a kolejny  raz to my przejmujemy obowiązki drzewa. W życiu każdego z nas, na różnych jego etapach pojawiają się ludzie którzy pełnią te rolę i są nam potrzebni, tak samo jest z nami samymi ( co więcej często pełnimy te role nieświadomie, zaryzykowałabym nawet że najczęściej nieświadomie wcielamy się w drzewa i to jest piękne:)) . To taki nieustanny proces dawania i brania, którego nie można wydzielić i ustalić jasnych jego granic.

Sztuka życia polega na tym aby ten proces zaakceptować bez zbędnego żalu czy pretensji. Myślę, że na tym polega największe wyzwanie i trudność.

Bardzo ładnie ujął to Timothy Jackson profesor Wydziału teologicznego na Uniwersytecie  Standforda  w eseju poświęconym interpretacji  “The giving tree” . Napisał tak:

To jest smutna opowieść?!  Cóż, to jest smutne w ten sam sposób, w jaki  przygnębiające jest życie. Wszyscy jesteśmy ubogimi, a jeśli mamy szczęście i jesteśmy dobrzy, starzejemy się za pomocą  innych (“wykorzystując ich”) sami przy tym się również “zużywamy” . Łzy w życiu spadają, jak liście z drzewa. Nasza  “skończoność” ( w sensie długości życia) nie jest czymś, czego należy żałować lub gardzić. Jest czymś co sprawia, że dawanie  odbieranie jest  możliwe. Im więcej winimy chłopca, tym więcej obwiniamy ludzką egzystencji. Im więcej winimy drzewa, tym więcej winimy ideę rodzicielstwa. Czy to co  drzewa dają uzależniamy  od wdzięczności  chłopca? Gdyby tak było, jeśli ojciec i matka czekaliby  na zasadzie wzajemności za opiekę nad młodymi, to wszyscy bylibyśmy skazani na niepowodzenie…

Drzewo to oczywista metafora…Metafora, ale czego?! Hmm.

Na to pytanie  każdy znajdzie swoją własną interpretację i znaczenie. I właśnie to tak bardzo lubię w tej historii, swobodę i wolność postrzegania. Autor zasiewa pewną myśl, koncept, poddaje problem, który następnie ewoluuje i rozpoczyna dyskusję, twórczy proces odkrywania siebie ( co czyni czytanie wyjątkowym i osobistym doświadczeniem).

A tu jeszcze jedna opowieść która też jest jedną z moich ulubionych

Mam nadzieję, że i Wy ulegniecie magii opowieści Shiela Silversteina:)

Jakiś czas temu Carla z SuperForest.org   zamieściła na stronie to:

To film, o każdym z nas;) o naszych małych (a czasami jakże wielkich) sekretach. I choć te “negatywne” często ciążą nam i chcielibyśmy się ich jak najszybciej pozbyć, wykrzyczeć. Te “pozytywne” dają nam siłę do działania, przywracają wiarę i przypominają o tym co tak lubimy, kochamy.

Dla mnie najpiękniejsze są te małe sekrety. Te, które zbyt  często gubią się gdzieś w prozie życia.

Dobrze mieć sekrety.

Dzięki nim w trudnych chwilach robi mi się cieplej tam, w środku…

 Jaki jest Twój sekret… ? 🙂

 

via

via

To bajkowe zdjęcie zrobione na Hawajach przez Melissę, a przysłane do Mathew w ramach jego coniedzielnej słonecznej serii.  Drugie ze zdjęć, zostało zrobione w Teksasie na farmie kuzynki Melissy, która ubiegłego roku została zabita przez pijanego kierowcę (dlatego to zdjęcie jest dla niej wyjątkowo ważne i piękne).

 

 

Piękne zdjęcia słońca przesłane do Mathew przez Leonie, a zrobione na Ibizie oraz w Vancouver (Kanada)

via

Mam nadzieję, że mimo dzisiejszego deszczu , poczujecie promienie słońca na skórze!

Właśnie zmieniłam nagłówek strony, na nowy i śliczny:) autorstwa niesamowitej i utalentowanej Iman!

Super, super-bardzo się cieszę z nowego dzieła!

Eh, wiele niesamowitych rzeczy dzieje się w świecie Superforest 🙂 czas, czas goni mnie, dlatego póki co dziś zdjęcia Jacksona, Aarona, Jordana z rajskiej wyspy Kauai 🙂

via

(Aaron i Jordan)

via

(Jordan i Rebecca)

I dwa absolutnie magiczne zdjęcia…

                                                                                                                      via

(Aaron)

via

(i surfujący dla pokoju na świecie  Jackson:) )

No i jak tu nie śpiewać…

 

eh, piękne:) nasza coponiedziałkowa porcja rysunków Jacksona, za którą bardzo bardzo dziękuję ( Jackson, jesteś magiczny:))

via

 

Jak zawsze Jackson🙂 przygotował  dla nas świetny rysunek mówiący o tym że jesteśmy  mądrzy i dzielni!